Chojnacki: I oni kiedyś zarzucili mi ten haczyk, i ja go połknąłem, i teraz chciałbym, żeby państwo razem z nami zachwycili się, jak pięknie śpiewa Beth Hart.
Piekut: Janek dobrze się czuje, jak na niego patrzę, mimo że połknął haczyk.
Chojnacki: Bo te haczyki - one są takie przyjazne mojemu organizmowi. Tylko takie łykam.
Kwiatki z kazań pana Manna i nie tylko, czyli to, co było w Programie Trzecim najlepsze. Czy to humor tylko dla brodaczy - nie wiem. W każdym razie na nic innego bym go nie zamienił.
2010-11-30
John Illsley - Live in Les Baux de Provence
Mann: I tu jest lekkie oszustwo, ale leciutkie, bo jakby ktoś przeczytał tylko, że John Illsley i byłe Dire Straits, no to kupuje z sentymentu, ja tak zrobiłem. Tym bardziej, że w repertuarze na szesnaście tytułów jest przynajmniej połowa - no, chyba tak - kawałków Dire Straits.
Wassowski: Czyli lepiej ma ten, co nie potrafi czytać?
Mann: Expresso Love... Nie, on się podparł tutaj Irlandczykami i takim wokalistą, który się nazywa Greg Pearle...
Wassowski: Ale on nie jest Grekiem, tylko?...
Mann: Tylko... Mogę zrobić panu krzywdę... Nie, nie jest Grekiem... I w sumie tę płytę kupiłem z sentymentu, bo jest tu dużo piosenek, które już znałem, a jak wiadomo, piosenki, które znamy, nam się podobają. Nie ma jakiegoś mistrzostwa wykonawczego nadzwyczajnego, ale jest przyjemny nastrój, ładny dobór utworów, John Illsley przypomina swoją gitarą takie troszkę knopflerowe granie...
Wassowski: Tak że nie uważa pan tych pieniędzy za stracone?
Mann: I nie uważam właśnie, mało tego, myślę, że niektórzy z państwa...
Wassowski: Mało tego nawet, mówi pan, tak? Nieduża sumka?
Mann: Mówię o O-PI-NIACH... I teraz będzie niespodzianka, bo będzie piosenka nie Knopflera, nie Dire Straits, ale łatwa do rozpoznania. Może nawet i panu się uda rozpoznać.
Wassowski: Irena Santor?
Wassowski: Czyli lepiej ma ten, co nie potrafi czytać?
Mann: Expresso Love... Nie, on się podparł tutaj Irlandczykami i takim wokalistą, który się nazywa Greg Pearle...
Wassowski: Ale on nie jest Grekiem, tylko?...
Mann: Tylko... Mogę zrobić panu krzywdę... Nie, nie jest Grekiem... I w sumie tę płytę kupiłem z sentymentu, bo jest tu dużo piosenek, które już znałem, a jak wiadomo, piosenki, które znamy, nam się podobają. Nie ma jakiegoś mistrzostwa wykonawczego nadzwyczajnego, ale jest przyjemny nastrój, ładny dobór utworów, John Illsley przypomina swoją gitarą takie troszkę knopflerowe granie...
Wassowski: Tak że nie uważa pan tych pieniędzy za stracone?
Mann: I nie uważam właśnie, mało tego, myślę, że niektórzy z państwa...
Wassowski: Mało tego nawet, mówi pan, tak? Nieduża sumka?
Mann: Mówię o O-PI-NIACH... I teraz będzie niespodzianka, bo będzie piosenka nie Knopflera, nie Dire Straits, ale łatwa do rozpoznania. Może nawet i panu się uda rozpoznać.
Wassowski: Irena Santor?
2010-10-28
Prostowanie skrzywienia językowego
Chojnacki: Napisał do mnie pan Marcin Z., i bardzo dziękuję, że pan do mnie napisał, że - rzeczywiście - odpowiedź nie może być prawidłowa, tylko może być poprawna. I jeszcze złośliwie napisał, że prawidłowy może być zgryz. No, akurat u mnie jest niepoprawny, ten zgryz, więc jest też nieprawidłowy. Dziękuję, odpowiedzi oczywiście są poprawne. Będę przestrzegał teraz tej poprawności.
2010-10-19
Co redaktor widzi na ekranie?
Piekut: Blues, ale nie nudny. A to wcale tak często się nie zdarza, bo blues potrafi być męczący.
Mann: Oj, uważaj, miłośnicy bluesa cię zaraz zaatakują.
Piekut: Wiem, wiem, wiem, ja się narażę. Ale za to ty tam dostajesz pewno uwielbienia, bo taki wpatrzony w ten ekran... Co tam jest teraz, powiedz?
Mann: Tam moje zdjęcie jest. Sobie patrzę na siebie.
Piekut: Tak właśnie myślałem, bo zachwyt był taki prawdziwy.
Mann: Oj, uważaj, miłośnicy bluesa cię zaraz zaatakują.
Piekut: Wiem, wiem, wiem, ja się narażę. Ale za to ty tam dostajesz pewno uwielbienia, bo taki wpatrzony w ten ekran... Co tam jest teraz, powiedz?
Mann: Tam moje zdjęcie jest. Sobie patrzę na siebie.
Piekut: Tak właśnie myślałem, bo zachwyt był taki prawdziwy.
Poezje redaktora
Mann: Wymyśliłem kapitalny wiersz! Dobrze gra gitara, nawet jak jest stara. On jest bez sensu, ale ma rym i dotyczy gitar, których dzisiaj nie zabraknie.
2010-09-16
Trochę klasyki
Mann: Pięknie i romantycznie. A co na koniec, Jasiu?
Chojnacki: A na koniec - klasyka! Wynonie Harris. To nagranie ma siedemdziesiąt lat. Wtedy już był prąd elektryczny i umieli nagrywać.
Mann: Podobno lokomotywa jedna jeździła.
Chojnacki: A na koniec - klasyka! Wynonie Harris. To nagranie ma siedemdziesiąt lat. Wtedy już był prąd elektryczny i umieli nagrywać.
Mann: Podobno lokomotywa jedna jeździła.
2010-08-24
O nielegalnym pędzeniu
Mann: Jackyl - "When Moonshine And Dynamite Collide". Tu Janek zwrócił słusznie uwagę, że to światło Księżyca może się odnosić też do nielegalnie pędzonych napojów. I pewnie też tak jest. Dzień dobry!
Chojnacki: Sok pomarańczowy... dzień dobry! Nielegalnie pędzony, na przykład.
Mann: Sok się pędzi, myślisz?
Chojnacki: No pewnie! Jak tak pogonisz pomarańczę, to ona gubi ten sok przecież.
Mann: Aha. W ten sposób. To... całe życie się człowiek uczy czegoś.
Chojnacki: Na podorędziu mam takie informacje, jakbyś potrzebował więcej.
Chojnacki: Sok pomarańczowy... dzień dobry! Nielegalnie pędzony, na przykład.
Mann: Sok się pędzi, myślisz?
Chojnacki: No pewnie! Jak tak pogonisz pomarańczę, to ona gubi ten sok przecież.
Mann: Aha. W ten sposób. To... całe życie się człowiek uczy czegoś.
Chojnacki: Na podorędziu mam takie informacje, jakbyś potrzebował więcej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)