2011-02-27

Ważna rzecz dla kolekcjonera

Mann: Mam ze dwie płyty ich.
Wassowski: Ma pan? No oczywiście. Ale... różne?
Mann: Wie pan, nie sprawdzałem.
Wassowski: No to trzeba koniecznie.

2011-02-10

Ulubiony instrument stroikowy

Chojnacki: Kochasz saksofon, prawda?
Mann: Taak... Bez wzajemności.

2010-12-20

Precyzja opisu

Nogaś: Dzisiaj się sprzedaje jeszcze laski z cukierkami?
Mann: Nie wiem, chyba już nie... Pamiętam je!
Nogaś: Jak wyglądały?
Mann: Wyglądały tak trochę, wie pan, jak laska z cukierkami.
Nogaś: Aha.

2010-12-14

Czemu pługi śnieżne jeżdżą parami?

Mann: W nocy pług sam czuje się smutny, więc jedzie z płużycą, to jest zupełnie naturalne.

2010-12-12

Teresa Drozda a rzeczowniki bez liczby pojedynczej

Mann: Czyli co, nie ma "jednego drożdża"?
Bukartyk: Jest Teresa Drożdża.
Mann: Ale... Proszę pana, ja mówię o tym, co pączkuje, no. Teresa pączkuje?
Bukartyk: Skąd pan wie, że Teresa nie pączkuje?
Mann: No takie mam wrażenie przynajmniej.
Bukartyk: Jakbym był Teresą, natychmiast zacząłbym pączkować.
Mann: Samoczynnie?
Bukartyk: Jeszcze tego nie przemyślałem, ale prawdopodobnie... byłbym i do tego skłonny.
Mann: Muszę pana zdyscyplinować sygnałem.

2010-11-30

Połykanie haczyka

Chojnacki: I oni kiedyś zarzucili mi ten haczyk, i ja go połknąłem, i teraz chciałbym, żeby państwo razem z nami zachwycili się, jak pięknie śpiewa Beth Hart.
Piekut: Janek dobrze się czuje, jak na niego patrzę, mimo że połknął haczyk.
Chojnacki: Bo te haczyki - one są takie przyjazne mojemu organizmowi. Tylko takie łykam.

John Illsley - Live in Les Baux de Provence

Mann: I tu jest lekkie oszustwo, ale leciutkie, bo jakby ktoś przeczytał tylko, że John Illsley i byłe Dire Straits, no to kupuje z sentymentu, ja tak zrobiłem. Tym bardziej, że w repertuarze na szesnaście tytułów jest przynajmniej połowa - no, chyba tak - kawałków Dire Straits.
Wassowski: Czyli lepiej ma ten, co nie potrafi czytać?
Mann: Expresso Love... Nie, on się podparł tutaj Irlandczykami i takim wokalistą, który się nazywa Greg Pearle...
Wassowski: Ale on nie jest Grekiem, tylko?...
Mann: Tylko... Mogę zrobić panu krzywdę... Nie, nie jest Grekiem... I w sumie tę płytę kupiłem z sentymentu, bo jest tu dużo piosenek, które już znałem, a jak wiadomo, piosenki, które znamy, nam się podobają. Nie ma jakiegoś mistrzostwa wykonawczego nadzwyczajnego, ale jest przyjemny nastrój, ładny dobór utworów, John Illsley przypomina swoją gitarą takie troszkę knopflerowe granie...
Wassowski: Tak że nie uważa pan tych pieniędzy za stracone?
Mann: I nie uważam właśnie, mało tego, myślę, że niektórzy z państwa...
Wassowski: Mało tego nawet, mówi pan, tak? Nieduża sumka?
Mann: Mówię o O-PI-NIACH... I teraz będzie niespodzianka, bo będzie piosenka nie Knopflera, nie Dire Straits, ale łatwa do rozpoznania. Może nawet i panu się uda rozpoznać.
Wassowski: Irena Santor?