2016-07-19

Ludzie wiadomości piszą

Mann: Otrzymałem kolejne... Znaczy, cały czas tutaj są... korespondencja, ale pytanie - na czym ja czytam te SMS-y, bo stukanie jakieś słychać, i pytanie brzmi, czy to na maszynie do pisania. Oczywiście! My tu mamy i nowe, i starsze urządzenia, i niektóre SMS-y przychodzą na maszynę do pisania.

2016-06-30

Gimnastyka

Mann: Było pytanie, ile brzuszków dzisiaj zrobiłem.
Nogaś: Ile?
Mann: Jeden. Ten, co zawsze.

2016-05-26

Wolny człowiek w Szklarskiej Porębie

Wassowski: Przybyłem wczoraj, proszę pana, i nawet wczoraj już miałem skoczyć na bungee, bo była taka możliwość, niestety oni chcieli mi sznur jakiś do nóg przywiązać, to się nie zgodziłem na to. No i w związku z tym - nie doszło...
Mann: A nie mógł pan skoczyć... Bez tego sznura nie mógł pan skoczyć?
Wassowski: No właśnie okazało się, że nie. Ja tak chciałem, ale oni się uparli, że musi być ze sznurem. Ja nie lubię, jakieś pęta... Ja jestem wolny człowiek.

2016-04-04

Zespół Jana Chojnackiego

Chojnacki: Kolejny fan Beatlesów, który teraz wystąpi, ukrywa się pod pseudonimem M. Ward. To taki pseudonim troszkę dosyć... prosty pseudonim, bym powiedział, bo Ward to jest prawdziwe nazwisko, a to M z kropką to po prostu jest skrót od tego, że on jest Mateusz. No ale występuje jako M. Ward i nic mu nie można zrobić.
Mann: A ty mógłbyś występować jako J. Chojnacki.
Chojnacki: J.C.H. ja jestem. Tak sobie wymyśliłem. Jakbym kiedyś był słynny...
Mann: Ja wiem, ale jakbyś wzorem Warda poszedł, pełne nazwisko...
Chojnacki: Ale ja byłem przed nim, bo ja jestem od niego dużo starszy.
Mann: I występowałeś jako J. Chojnacki?
Chojnacki: Nie, nie, nie! Jeszcze miałem taki pomysł, żeby był J.C. and the J. Walkers. O, taki miałem pomysł.
Mann: Mnie się wydaje, że przed tobą był jeszcze JFK. Ale może się mylę.
Chojnacki: To ten, co lotnisko wymyślił?
Mann: Do pewnego stopnia.

2016-03-07

Osobisty dzwonek Wojciecha Manna

Nogaś: Witam pana i witam państwa z Wrocławia, miasta z naszym znakiem jakości, które właśnie staje się Europejską Stolicą Kultury, i, proszę pana, to, czym przed chwilą dzwoniłem, to jest - nie wiem, czy pan wie - osobisty dzwonek Wojciecha Manna!
Mann: Mój dzwonek?
Nogaś: Tak, ponieważ jeśli pan spełni obietnicę i wybierze się w niedzielę tutaj do nas, do Wrocławia, to będzie pan mógł tym dzwonkiem obudzić duchy tego miasta. Ja przypomnę, że o szesnastej w niedzielę ulicami Wrocławia przejdą duchy - cztery żywioły: powodzi, innowacji, wielu wyznań i odbudowy, spotkają się w jednym miejscu - to będzie wrocławski Rynek - i w ten sposób każdy z nas będzie mógł otworzyć ESK, czyli Europejską Stolicę Kultury, którą właśnie w ten weekend stanie się oficjalnie Wrocław. My będziemy o tym na antenie informować. Jeżeli pan się wybierze do Wrocławia, przejdzie ulicami, to będzie z pana niezły dzwonnik. Jesteśmy umówieni?
Mann: No, że dzwonek - tak, ale wie pan... Ja... Ja go nawet nie widziałem na oczy, tego mojego dzwonka!
Nogaś: Opisać?
Mann: Tak!
Nogaś: Długi, cętkowany, kręty, owinięty taśmą i na końcu ma dzwonek.
Mann. Okej. Dzyń!
Nogaś: No to dzyń.

2016-02-25

Czyżby wzruszenie po występie?

Bukartyk: Ale wie pan, najbardziej cieszę się, że kątem oka dostrzegłem, że pan ociera łzę.
Mann: Tak, bo ja jestem alergikiem.

Książka z krańca świata

Nogaś: No dobrze, to teraz na poważnie. To znaczy - tamto też było na poważnie, o tym guziku, ale nieco z przymrużeniem oka, a w tej chwili o naszej dzisiejszej książce. Trafia nam się kolejna znakomita opowieść, mamy prawdziwy w tej chwili wysyp świetnej literatury w ostatnich tygodniach, bardzo mnie to cieszy. A książka ta - znakomita - przyjechała, panie Wojtku, z końca świata. I niech pan zgadnie skąd.
Mann: No... Jak z końca świata, to nie wiem. Z Antarktydy?
Nogaś: No nie, troszkę bliżej?
Mann: Nie? Bliżej? Z Kielc?
Nogaś: Nie. Trochę dalej!
Mann: Trochę dalej...
Nogaś: Myślę, że w Kielcach właśnie stracił pan wszystkich słuchaczy. To skąd?
Mann: Może mi wybaczą...